Przeskocz do treści

Wczorajsze Jutro czyli Tydzień Później

Marzec 20, 2011

Wstyd przyznać, ale nienajlepiej idzie mi ostatnio regularne pisanie na blogu. Powody są jak zwykle takie same – praca, sen, praca, sen. Jednak bez obaw – nie będę się koił przez cały wpis.

Zacznę od akcentu japońskiego. Chińczycy wpadli w panikę związaną z promieniowaniem i masowo wykupują ze sklepów sól. Wierzą, że jod pozwoli im się uodpornić na zwiększoną radioaktywność. Nie wiem, jak ją spożywają (dodają ją do potraw czy wpierdzielają na surowo), w każdym nie zauważyłem, by nasze stołówkowe dania były ostatnio przesolone. Pod wieloma względami są okropne, ale na ilość soli nie mogę narzekać.

Chińczycy słyną z tego, że do Japończyków nie pałają wielką miłością. Wciąż pamiętają mordy w Nanjingu z lat 40-tych, za które rząd w Tokio nigdy nie przeprosił. Stąd ciekawi mnie reakcja lokalnych na trzęsienie ziemi. Ogólnie dominuje współczucie, ale jadąc ostatnio autobusem MZK (to nyska nazwa lokalnej komunikacji miejskiej) widziałem w telewizji zdjęcia z fali tsunami po czym zderzone były one z filmami Japończyków okupujących Chiny. Obrzydliwe.

W Zhejiang mamy już wiosnę pełną gębą, więc soboty spędzam na jednodniowych wycieczkach. Zauważyłem, jak bardzo potrzebuję się wyrwać się ze szkoły (tu pracuję i tu mieszkam) choćby na dzień. By przez kilkanaście godzin odetchnąć innym powietrzem i zobaczyć inne twarze.

Wczoraj byłem w Wenzhou, które jest oddalone od Ningbo o ponad 250 km. W Polsce taki dystans pokonywałem w 4-5 godzin. Pamiętam moje wojaże z Nysy do Lublina, które przypominały wyprawy Kolumba czy Marco Polo. Musiałem przygotować jedzenie, książki do czytania, naładować mp3, wszak podróż trwała 9 godzin. Do Wenzhou jechałem niecałe 1,5 godziny. Gdyby w Polsce była taka infrastruktura do Lubina dojechałbym w 3 godziny z groszami. Naprawdę imponujące. Samo Wenzhou nie jest specjalnie godne uwagi – jeśli widziałeś jedno miasto w Chinach, widziałeś je wszystkie.

W zeszłem tygodniu zaczęliśmy z uczniami projekt ‘Naucz swojego nauczyciela mówić po chińsku’. Mam dzięki temu 15 minut dziennie na ćwiczenie języka, co mnie bardzo cieszy, bo wreszcie usystematyzuję swoją naukę. Nauczyłem się też tego, że uczenie wcale nie jest proste, co udowodniły pierwsze lekcje, z których nic a nic nie wyniosłem. Po pokazaniu kilku przykładowych zadań, dziewczyny są znacznie lepsze i jestem pewien, że niedługo będę przyzwoicie czytał po chińsku. Chińskie znaczki są zmorą, więc nauczenie się ich zabiera masę wysiłku i czasu.

No… wracam zaraz do moich xiaohuangdi (小皇帝).

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.